Poprzyj akcję!
miŁOŚnicy.pl      
miŁOŚnicy.pl

kim jest ŁOŚ? świat według ŁOSia nasz ŁOŚ Twój ŁOŚ co lubią ŁOSie?   moose design shop

filmy

książki

muzyka

miejsca

 

 

 

"Kroniki portowe" (Shipping news)

reż. Lasse Hallstrom, wyk. Kevin Spacey, Julianne Moore, Cate Blanchett, Judi Dench, Pete Postlethwaite, Scotrt Glenn,
produkcja USA 2003

Quoyle jest mężczyzną pozbawionym dumy, ambicji czy sexappealu. Jest zdecydowanym przeciwieństwem współczesnego człowieka sukcesu. Czuje się niezauważalny. Przez całe swoje dotychczasowe życie nie ma dość siły, odwagi i wiary w siebie, by wypłynąć na powierzchnię wody, do której przed laty wrzucił go ojciec aby w ten sposób nauczyć go pływać. Jest ciągle pod powierzchnią prawdziwego, własnego życia. W pierwszych minutach filmu poznajemy jedyną kobietę naszego bohatera, która poza obdarzeniem go córeczką, jest totalnym nieporozumieniem.

Nagła śmierć żony, śmierć ojca i pojawienie się siostry ojca w tym samym czasie zapoczątkowuje całkiem nowy etap w życiu Quoyle'a. Ciotka namawia go, aby rzucił wszystko, co nie pozwala mu się pozbierać i odwiedził ziemię swoich przodków - Nową Funlandię.
I odtąd zaczyna się najciekawsza część filmu.

Skaliste, nieprzyjazne wybrzeże, śnieg po kolana w maju, opuszczony, bezduszny i pozostawiający wiele do życzenia dom przodków - to wszystko zdaje się nie rokować dobrze na nowej drodze życia Quoyle'a. Całe szczęście jednak nasz bohater nie jest typem buntownika, przywykł już do tego, że życie nie jest pasmem szczęścia. Dzięki temu staje się odporny i poznając nowych
(nie miastowych!) ludzi oraz zagłębiając się w barbarzyńskiej historii swoich przodków, odnajdzie swoje miejsce na ziemi.

Zanim to się jednak stanie na Quoyle'a czeka wiele niespodzianek. Okazuje się, że znalazł się w miejscu, gdzie dobrze znane nazwisko mieszkańcom wyspy powie więcej niż jego curriculum vitae. Właściciel miejscowej gazety, który całe dnie spędza na morzu, łowiąc ryby dla miejscowej restauracji, na co dzień kieruje się intuicją i ma wyczucie do ludzi. Bez zastanowienia zatrudnia nie znającego się na rzeczy Quoyle'a jako reportera działu
kroniki portowe. Mają to być makabreski z nadmorskiego miasteczka.

Pierwsze zadanie dziennikarskie ma związek z ... ŁOSiem (według mnie zupełnie nieprzypadkowo). Jak to się dzieje, że tam gdzie pojawia się ŁOŚ, sprawy zawsze przybierają właściwy obrót? Co prawda, chodzi o kolizję drogową samochodu osobowego z naszym ulubionym zwierzakiem, tym niemniej nasz bohater naturalną reakcją swojego organizmu na ten widok i późniejszą praktyką zmienia profil swojej kolumny.

Och, można byłoby opowiedzieć każda scenę po kolei, bo klimat tego filmu jest fantastyczny. Surowy, ale urzekający krajobraz, prości, choć niezwykli ludzie i niesłychane historie związane z zamieszkiwanym miejscem. Jaka to ulga, gdy akcja dzieje się nie w zatłoczonym mieście, ale w miejscu, gdzie przestrzeń jest nieskończona, a czas mija w nieśpiesznym tempie. I gdzie można mocno poczuć chwilę obecną, koszmary zostawiając daleko za sobą.

- Co my robimy w tym miejscu?
- Jak to co? Tworzymy przyszłość!

Każda postać jest wyrazista, ma własną historię. Jest to zasługą zarówno szwedzkiego reżysera, jak i grupy znakomitych aktorów. Każdy zasługuje na osobny profil.

Dodatkową rzeczą, która mnie urzekła w tym filmie to wygląd ludzi z wyspy. Przewijają się więc postaci w gumowcach i sztormiakach, ale więcej w nich życia i ostrości niż w postaciach granych przez Julię Roberts czy Brada Pitta. Julianne Moore prezentuje się ciekawiej w dżinsach i z rozwianym włosem na wietrze niż w studio.

Wspaniałe zdjęcia, irlandzka, żywa muzyka i urzekająca historia starannie opowiedziana i zagrana to największe atuty tego filmu. Niewiele jest obrazów, które mimo, że ogląda się lekko, gdyż dowcipu w nim nie brakuje, niosą w sobie taki ładunek energetyczny, że po obejrzeniu film włącza się ponownie. A mądry jest bardzo.

powrót do filmy

do góry

 

 

 
 

Księga Gości

napisz do nas

copyright by miŁOŚnicy.pl 2003-2005