|
|
Nicholas Evans "Serce w ogniu" (Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2002, tłumaczenie Jerzy Łoziński) Jak to się dzieję, że gdy człowiekowi ŁOŚ zapadnie głęboko, to zupełnie podświadomie idzie jego śladem? A może po prostu jest go tak wszędzie pełno? Nawet okładka książki nie nasunęła mi wiadomego skojarzenia, chociaż ŁOŚ stoi na niej "jak byk". Jednak już po paru stronach okazało się, że nasz ulubieniec jest tak naprawdę najistotniejszym bohaterem powieści. Pojawia się w niezwykły sposób choć w smutnych okolicznościach i staje się omenem wyznaczającym losy trójki przyjaciół. Jest majestatyczny, mądry i wolny. Prawdziwy Duch Lasu. Nasz zwierzak pojawia się zresztą często, bo część akcji dzieje się w
Parku Narodowym Gór Skalistych, czyli jednym z najbardziej ŁOSiowych
miejsc w
Stanach Zjednoczonych. I warto o tym poczytać. Największe wrażenie jednak robi przypadkowe ujęcie ŁOSIA w czasie jednego z pożarów lasu. Płonące zwierzę jest jak symbol niemożliwego do opisania choć samotnego cierpienia. Bólu duszy. "... Był to wielki ŁOŚ, Connor nigdy jeszcze takiego nie widział.
Cała sierść spaliła się, skóra była smoliście czarna, a wielkie rogi płonęły
niczym pochodnie. Morał? Jeżeli przypadkiem kiedyś ŁOŚ stanie na Twojej drodze, nie lekceważ
tego zdarzenia. Na pewno kryje się za tym jakieś przesłanie.
|
|||
copyright by miŁOŚnicy.pl 2003-2005 |
||||