Poprzyj akcję!
miŁOŚnicy.pl      
miŁOŚnicy.pl

kim jest ŁOŚ? świat według ŁOSia nasz ŁOŚ Twój ŁOŚ co lubią ŁOSie?   moose design shop

filmy

książki

muzyka

miejsca

 

 

 

Pierwszy zespół, jaki pragnę Wam zaprezentować, to CAMEL.

Wiem, wiem, to wielbłąd, nie ŁOŚ, ale naprawdę nic mi się nie pomyliło. Zresztą, myślę, że zgodzicie się ze mną, że wielbłąd to też sympatyczne zwierzątko, w pewnym sensie trochę podobne do ŁOSIA, różnią się głównie szerokością geograficzną. No i ŁOŚ ma zdecydowanie więcej wolności niż jego brat na pustyni.

Do rzeczy. CAMEL to właściwie dinozaury rocka, i to w dobrym tego słowa znaczeniu. Postawiłabym ich na tej samej półce, co PINK FLOYD czy DIRE STRAITS, bo chociaż nie są tak popularni, ich wkład w historię muzyki nie powinien być umniejszany. Nawet lepiej się konserwują niż wspomniani Floydzi czy Straitsi, nagrywają od początku lat 70-tych, ale ich ostatnie płyty to mistrzostwo.

Grupa pochodzi z Anglii, jej osią jest Andrew Latimer. Jak to zwykle bywa, gdy się czegoś szuka, nie od razu dany był im sukces i ostateczna nazwa zespołu. Skład kompletowali latami, muzycy się zmieniali, ale najlepsza załoga to:
Peter Bardens : klawisze
Doug Ferguson : gitara basowa
Andy Ward : bębny, perkusja
Andrew Latimer : gitara, wokal.

Pierwszą płytą sygnowaną tą nazwą był "CAMEL" nagrany w 1972 roku. Płytę przyjęto z milczącym entuzjazmem. Potem był "MIRAGE" łączący nastrojowe kawałki jak "LADY FANTASY" z ostrzejszym, zgodnym z nurtem lat 70-tych brzmieniem typu "FREEFALL". Muzycy dużo koncertowali, ale wyciszyli się, by 1975 roku, każdy w innym miejscu skomponować obraz instrumentalny, który w pierwszym planie miał być "WŁADCź PIERŚCIENI" TOLKIENA, do opowiadania Paula Gallico "SNOW GOOSE". Pracownicy wytwórni płytowych w USA pospadali z krzeseł, kiedy usłyszeli ilustrację muzyczną do książki bez ani jednego słowa. A przyznaję, że nastrój książki udało im się oddać fenomenalnie. Kolejne płyty pokazują, że zmiany w składzie zespołu i różnice między Latimerem, a Bardensem nie wpływają dobrze na ich odbiór. Mnie osobiście podobają się wszystkie bez wyjątku, w każdej z nich odbija się światło, które prowadziło zespół dalej. Gdyby zaprzestali działalności, nie powstałyby takie kawałki jak "SONG WITHIN THE SONG", "ECHOES" czy "SELVA" Gdy słucha się jednej płyty za drugą układają się w idealną całość.

Kolejny duży sukces to "STATIONARY TRAVELLER". Po raz kolejny Andrew Latimer dzięki swojej wrażliwości przedstawia niezwykły choć bliski nam świat. Jest to opowieść inspirowana sytuacją w Berlinie przed wyburzeniem muru. Przepiękna, choć chwilami smutna (ale jak!) płyta o tęsknocie, samotności i życiu w strachu.

Po serii płyt koncertowych zdawało się, że pomysły członków zespołu wyczerpały się. Nic dalszego od prawdy. Pewnego dnia Andrew przeglądał jakieś rodzinne szpargały i natknął się na zdjęcia i pamiątki sprzed lat. Zaczął zagłębiać się w historię swojej rodziny i okazało się, że jego przodkowie pochodzili z Irlandii i jako ofiary zarazy ziemniaczanej razem z tysiącami rodaków, popłynęli do Ameryki w poszukiwaniu chleba. Tak narodził się pomysł "THE HARBOUR OF TEARS". To wzruszająca symfonia uczuć, która przenosi nas do tamtych czasów i skłania do refleksji.

Przedostatnia płyta to "RAJAZZ" - całkowicie instrumentalna w klimacie piasków pustyni. Zupełnie inna, ale jak zwykle w duchu CAMELA. Bardzo mnie cieszy, że zespół stale nagrywa. W 2002 nagrał "A NOD AND A WINK", z przymrużeniem oka.

Znajdziecie wszystko w tej muzyce i co najważniejsze, nie znudzi się wam szybko. Ona dojrzewa w sercu.

Pewnie dzięki temu, że zespół nie był aż tak skazany na popularność, jak inne kapele, pozostał wierny sobie. Andrew komponuje z pasją i spokojem. Jego utwory są tak wysmakowane, a gitara opowiada z takim uczuciem, że nietrudno jest pozwolić, aby ta muzyka całkowicie Cię pochłonęła.

Zespół nadal często koncertuje. Lubi też Polskę. Byłam na koncercie promującym "THE HARBOUR OF TEARS" i miło było patrzeć na tych skromnych i uśmiechniętych ludzi. Jacy są, taką muzykę tworzą. Szczerą, otwartą, przepełnioną emocjami. W każdym z nas się one kryją, trzeba tylko dać im się uwolnić.


powrót do: muzyka

do góry

 

 

 
 

Księga Gości

napisz do nas

copyright by miŁOŚnicy.pl 2003-2005